Wpływ poszukiwań i produkcji gazu łupkowego na środowisko naturalne z polskiej perspektywy

Jak na razie wszystkie skutki wydobycia gazu łupkowego i jego ewentualne skutki na środowisko naturalne są przewidywane głównie na podstawie doświadczeń amerykańskich. Dzieje się tak z prostego powodu… tam gaz łupkowy się wydobywa. W Polsce jeszcze nie. Co nie znaczy, że należy siedzieć biernie i zastanawiać się jak to będzie w naszym kraju kiedy gaz popłynie. Otóż okazuje się, że w dużej mierze “Polak może być mądry przed! szkodą“. Kilka dni temu w sieci pojawił się raport Instytutu Kościuszki. Ze strony tej instytucji można się dowiedzieć, że jest ona niezależnym, pozarządowym instytutem naukowo-badawczym o charakterze non-profit, założonym w 2000 r.  Z informacji prasowych (1) wynika jednak, że jest to think tank blisko związany z PiS, ale właściwie jest to nie ważne. Istotne jest to, że został opublikowany raport! Gaz niekonwencjonalny – szansa dla Polski i Europy? Analiza i rekomendacje [.pdf] to jak na razie jedna z bardziej merytorycznych publikacji na temat gazu łupkowego.

Jednym z autorów tej publikacji jest Paweł Poprawa, który wraz z Guyem Lewisem, Trevorem Smithem, Kentem F. Perrym pisze o tym dlaczego na polskim terytorium nie musi lub nie może dojść do zdarzeń jakie miały miejsce w USA. Autorzy ci zwracają uwagę na to, że “niektóre aspekty oddziaływania, jakie wywierają na środowisko naturalne poszukiwania i produkcja gazu łupkowego są właściwe dla danej struktury geologicznej (basenu) oraz danego regionu/kraju. Związane jest to z określonymi uwarunkowaniami geologicznymi, typem krajobrazu, dominującym sposobem wykorzystania gruntów, czy też regulacjami prawnymi”. Oznacza to zatem, że nie można bezpośrednio przekładać doświadczeń amerykańskich na polski grunt. Tezę to ma uzasadnić prosty fakt. Polskie łupki są dużo starsze niż amerykańskie. Ich wiek datuje się od ok. 420 do ok. 460 mln lat, podczas gdy te zza oceanu mają od ok. 390 do ok. 65 mln lat.

W swoim artykule odnoszą się oni do wielu zarzutów podnoszonych przez przeciwników gazu łupkowego. Jednym z nich są wyniki wyniki badań profesora Howartha z Cornell University. W marcu 2011 roku opublikował on badania, w których zwraca uwagę na to, że podczas eksploatacji typowego odwiertu stosowanego do wydobycia gazu łupkowego od 3,6% do 7,9% jego całkowitej produkcji może uchodzić do atmosfery. Jest to o co najmniej 30% więcej w porównaniu z emisjami metanu z odwiertów konwencjonalnych. Wykorzystanie gazu łupkowego nie musi zatem zmniejszyć emisji gazów cieplarnianych. Ditlenekwęgla (CO2) może zastąpić metan (CH4), uważany za bardziej szkodliwy dla atmosfery.  (2)


Co na to specjaliści Instytutu Kościuszki ? Właściwie nie polemizują z tymi wynikami. Stwierdzają, że aby nie dopuścić do takiej sytuacji, należy w odpowiedni sposób uporać się z problemem uwalniania i emisji metanu do atmosfery. Wymaga to stworzenia przepisów dotyczących obowiązkowego spalania na świeczce metanu, wychodzącego na powierzchnię razem z wodami powracającymi z odwiertu oraz spełnienia przez infrastrukturę transportową odpowiednich standardów technicznych. Do jednych z głównych źródeł emisji metanu należą wycieki pochodzące z gazociągów czy tłoczni. Stąd też przy lokalnej produkcji gazu w Polsce przesył surowca do konsumenta, odbywający się na krótszym dystansie i przy wykorzystaniu nowopowstałej infrastruktury miałby zdecydowaną przewagę nad gazem pochodzącym z północno-wschodniej europejskiej części Rosji czy zachodniej Syberii. Gaz ten transportuje się bowiem długim, częściowo przestarzałym gazociągiem, który jest źródłem stałej emisji metanu.

Eksperci odnoszą się również do problemu wody. Jedni mówią, że podczas procesu szczelinowania hydraulicznego jest zużywana jej duża ilość, inni sądzą, że jest wręcz przeciwnie. Problemem ma być również przerwanie warstw wodonośnych i przedostanie się chemikaliów używanych podczas szczelinowania do wód.

Eksperci zwracają uwagę na to, że trzeba pamiętać, iż charakterystyka dostępności wody jest zawsze specyficzna dla każdego basenu sedymentacyjnego. Polska nie doświadcza niedostatków wody i z pewnością wykorzystanie jej w procesie szczelinowania nie wpłynie w żaden znaczący sposób na poziom podziemnych warstw wodonośnych. Dostępne zasoby podziemnych formacji wodonośnych w Polsce wynoszą 13,626 mln m3/rok, a ich średnie zużycie wynosi w przybliżeniu 11,5% (dane Państwowej Służby Hydrogeologicznej). Warto zaznaczyć, iż basen gazu łupkowego został zlokalizowany w pasie biegnącym począwszy od środkowo-południowego Pomorza, przez wschodnie Mazowsze, po wschodnią część Lubelszczyzny, a więc rejony o znacznie niższym od średniego zużyciu wody. W przypadku zasobów odnawialnych wody pochodzących z podziemnych warstw wodonośnych, ilość czerpanej wody ma mniejsze znaczenie od tempa jej poboru. W każdym z indywidualnych przypadków wymagane są regulacje określające maksymalny stopień poboru wody z warstw wodonośnych. System taki już od jakiegoś czasu z powodzeniem funkcjonuje z Polsce.

Łączna ilość wody potrzebnej do zaspokojenia zapotrzebowania sektora wydobywczego gazu łupkowego jest duża, choć nie tak ogromna, jeśli porównamy ją z innymi rodzajami konsumpcji wody. Według obecnych szacunków Polskiego Instytutu Geologicznego, sama Warszawa zużywa rocznie od 4 do 10 razy więcej wody niż przewidywany łączny pobór wody do szczelinowania w skali całej Polski. Co więcej, warstwy wodonośne nie są jedynym źródłem wody do celów szczelinowania. Są nimi wody powierzchniowe, w szczególności rzeki, oraz podziemne solanki. We wspomnianych rejonach Polski solanki takie występują na głębokości kilkuset metrów. Ponowne wykorzystanie płuczki wiertniczej z wcześniejszego szczelinowania również pomoże ograniczyć zużycie wody.

Kwestia dotycząca możliwego zanieczyszczenia wód w wyniku dokonywania odwiertów i szczelinowania także musi być omawiana w odniesieniu do swoistej lokalnej charakterystyki danego basenu, gdyż możliwość wpływu tego typu działalności na podziemne warstwy wodonośne związana jest w pewnym stopniu z ich strukturą geologiczną i położeniem. Argument, iż dokonywanie odwiertów przez warstwy wodonośne może wpłynąć negatywnie na ich jakość nie ma zazwyczaj pokrycia w rzeczywistości, jako że odpowiednie orurowanie i zacementowanie otworu wiertniczego w dostateczny sposób zabezpieczają przed kontaktem płuczki wiertniczej czy cieczy szczelinującej z warstwami wodonośnymi. Sam proces technologiczny dokonywania odwiertów jest identyczny, bez względu na to, czy dotyczy on gazu łupkowego, konwencjonalnych węglowodorów, głębinowych zasobów hydrotermalnych czy odwiertów dokonywanych w celach badawczych. Jedynie na etapie końcowym stosuje się specyficzne metody technologiczne dostosowane do struktury złóż węglowodorów niekonwencjonalnych.

W Polsce do tej pory wywiercono łącznie ponad 7100 głębokich odwiertów (>1000 m) i choć każdy z nich przewiercany był przez formacje wodonośne, nie zgłoszono do tej pory ani jednego przypadku zanieczyszczenia wód.

Trzeba zaznaczyć, iż formacje skalne poddawane zabiegowi szczelinowania hydraulicznego zalegają na głębokości 3500-4500 m pod powierzchnią ziemi, a zasięg spękań powstających w wyniku szczelinowania kształtuje się w granicach 200 m obocznie i 100 m w pionie. Ponad nimi występuje bariera izolacyjna o grubości 2000-3000 m w postaci iłów i margli pochodzących z górnego syluru oraz występujących lokalnie ewaporatów cechsztyńskich oraz triasowych iłów i łupków. Formacje podziemnych warstw wodonośnych występują natomiast na głębokości maksymalnie od kilku do 100-300 m pod powierzchnią ziemi. Dlatego też jedyna możliwość kontaktu pomiędzy cieczą szczelinującą a warstwami wodonośnymi istnieje w momencie rozlania płuczki bezpośrednio na powierzchni placu wiertniczego. Można temu jednak zapobiegać poprzez wdrożenie odpowiednich regulacji, monitoring oraz zastosowanie najlepszych praktyk w tym zakresie.

Debata na temat ewentualnego stężenia naturalnie występujących materiałów radioaktywnych w odpadach powstających w procesie szczelinowania nie ma również większego związku z łupkami stanowiącymi cel poszukiwań na terenie Polski. Łupki górnego ordowiku
i dolnego syluru nie zawierają podwyższonego stężenia naturalnych radioaktywnych pierwiastków. Podobnie jest z kwestią ewentualnych trzęsień ziemi wywoływanych przez szczelinowanie hydrauliczne, gdyż Polska jest krajem o znikomej aktywności sejsmicznej.

Zastosowanie takiej technologii w Polsce umożliwiłoby zmniejszenie ilości placów wiertniczych przypadających na jeden blok koncesyjny (zwykle 1000-1200 km2) do 50-100, gdzie każdy zajmowałby obszar 1-4 ha. Łączny areał placów wiertniczych przypadających na poszczególny blok mógłby więc zmieścić się w przedziale 50-400 ha. Przyjmując, że w skali Polski, nie więcej niż 30-50 z 80 przyznanych bloków będzie w stanie produkować gaz, obszar zajmowany przez odwierty w całym kraju wyniósłby pomiędzy 1,5 a 20 tys. ha. Tereny te tylko tymczasowo, przeważnie na okres od kilku do kilkunastu miesięcy wykorzystywano by w celach wiertniczych, a następnie poddano rekultywacji i ponownie oddano do użytku, przeważnie na potrzeby rolnictwa.

Wykorzystane materiały:

  1.  polityka.pl
  2. oto link do tych badań
  3. Cały raport można znaleźć tutaj.

—————————————————————————

Więcej informacji o gazie łupkowym znajdziesz na facebooku!

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie – bez pisemnej zgody firmy PRESSWEB. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody firmy PRESSWEB lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Zostaw odpowiedź